niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział IX

            Jasnowłosa stała ze znużoną miną, przed swoim domem, czekając na przyjaciółkę. Oparła się o ścianę.
- Ti amo. Ti chiamo più tardi. - usłyszała głos szatynki.
- Non vedo l'ora. - odparł Matt.
Chłopak pocałował ją na pożegnanie, po czym wsiadł do auta i odjechał. Ann odwróciła się i ruszyła w stronę Emily, która świdrowała ją wzrokiem.
- No co? - zdziwiła się Angela.
- Nie wiedziałam, że zostajesz na noc. - rzuciła oschle. - Nie ładnie tak opuszczać szkołę.
Ann zmierzyła ją wzrokiem.
- Jutro jest sobota. - poinformowała ją. - Nie idziemy do szkoły.
Em przystanęła na moment, po czym otworzyła drzwi frontowe.
- No to mówię, że jutro jest sobota, a ty ‘nie, jutro idziemy do szkoły’. - próbowała sparodiować głos przyjaciółki.
Szatynka wybuchła śmiechem i obie weszły do środka.
- Jak tu... - zawahała się blondynka. - Czysto.
- Ja też nigdy nie widziałam twojego domu tak wysprzątanego. - potwierdziła Ann. - To ty masz dywan?! - wskazała na jadalnię. - Drake przyszedł tu kilka razy podlać kwiatki, kiedy byłaś w szpitalu. Najwyraźniej posprzątał.
Dziewczyna rozglądała się po mieszkaniu.
- Rozgość się. - rzuciła pospiesznie, po czym wbiegła po schodach na górne piętro.
Gdy znalazła się w swoim pokoju, zdjęła kurtkę wraz z bluzą, a następnie kradzioną miętowo-czarną koszulę, którą następnie schowała do szafy. Wracając na parter, usłyszała głos przyjaciółki dochodzący z salonu.
- Gdzie moja czerwona sukienka?
Dziewczyna zamyśliła się.
- Ostatnio widziałam ją w zmywarce. - powiedziała zgodnie z prawdą.
- Co ona tam robiła? - zdziwiła się Ann.
- Mówiłaś, że mam ją wyprać. - broniła się.
Szarooka przeszła przez korytarz, po czym weszła do kuchni. Stanęła przed lodówką, a następnie otworzyła drzwi. Westchnęła cicho, ponieważ w środku nie było żadnych produktów spożywczych. Nie była zaskoczona, bo przecież nie było jej w domu przez ponad miesiąc.
- Modlisz się, czy co? - głos Ann wyrwał ją z zamyśleń.
Jasnowłosa spojrzała na nią spode łba.
- Jestem głodna. - jęknęła.
Angela pomachała jej torebką przed twarzą.
- Co ty byś beze mnie zrobiła?
- Zadzwoniła po pizzę. - rzuciła oschle. - A co myślałaś?
Emily przeszła do salonu i wraz z przyjaciółką usiadły przy stole. Ann wyjęła dwa pudełka, po czym jedno z nich podała blondynce.
- To dla ciebie. Carlos je zrobił, zanim przyjechaliśmy na komisariat. 
- Zapamiętał, że lubię naleśniki. Jak miło. - wzięła jeden kęs. - W końcu coś normalnego. Szpitalne jedzenie jest ohydne. - westchnęła. - Jeszcze pączki i byłabym najszczęśliwsza na świecie.
Angela parsknęła śmiechem, a następnie wyciągnęła małe pudełko z pączkami.
- Estoy en el cielo! - pisnęła w ojczystym języku.
            Po kolacji szarooka zaniosła naczynia z powrotem do kuchni. Nagle usłyszała głośny krzyk przyjaciółki.
- Emily!
- Czego? - odkrzyknęła, po czym przeszła do jadalni.
- Młoda panno. - powiedziała z powagą Ann i stanęła obok Latynoski, zanim ta zdążyła zareagować. - Co to ma być?! - rzuciła na stół kartę ocen Emily. - Czekam na wyjaśnienia.
- Ym... cyferki? - zakpiła.
- Hmm... tyle to i ja wiem! - wrzasnęła. - Dlaczego masz tyle szmat na półrocze?
- Nie było mnie przez miesiąc, ponieważ leżałam w szpitalu. - broniła się. - I opuściłam kilka lekcji. - dodała szeptem.
- Tak, tak, ale to nie jest wytłumaczenie. Miałaś na to pozostałe kilka miesięcy, a twoje oceny to dno! Jedynka goni jedynkę z prawie każdego przedmiotu.
Emily wywróciła oczami i usiadła na narożniku.
- Wcale nie. Mam przecież celujący z hiszpańskiego, w-f’u i biologii. Więc nie mam samych szmat. - odparła dumnie.
- Oho! Powiedz mi jeszcze, że tak ci podciągną oceny, że będziesz miała równe trzy na koniec, jako średnią ogólną. - wywróciła oczami.
- Dwa w zupełności mi wystarczy. - odrzekła Em. - Czemu tak się mnie czepiasz?
- Słoneczko... czepiam się, bo mi na tobie zależy. Chcę, żebyś w przyszłości miała jak najlepiej. W dzisiejszych czasach bez wykształcenia zginiesz. - usiadła na oparciu fotela. - Dlatego obiecaj, że w drugim semestrze weźmiesz się w garść i będziesz miała minimum dwa i pół. - uśmiechnęła się. - Proszę.
- Tobie łatwo mówić. Wzorowa uczennica, najwyższa średnia w całej szkole, same wyróżnienia. Nauka łatwo ci wchodzi. - utkwiła wzrok w ścianie. - Ja jestem dobra tylko z hiszpańskiego, ale przecież to mój ojczysty język, więc co się dziwić. - zastanowiła się. - Jeszcze biologia, bo lubię kroić martwe zwierzaczki.
- Myślisz, że ja to mam ot, tak? - pstryknęła palcami. - To nie jest takie łatwe. Siedzę i się uczę, kiedy ty miło spędzasz czas na balowaniu albo spaniu. - westchnęła.
- Skoro o tym mowa. - Emily wstała z narożnika i podeszła do barku po whisky oraz cole. - Jutro nie idziesz do szkoły, więc możemy trochę poszaleć. - zaśmiała się.
Włoszka podwinęła rękawy swojej bawełnianej bluzki.
- Em nie... nie mogę pić. - powiedziała szatynka.
- Dlaczego? W ciąży jesteś?! - krzyknęła zszokowana.
- Hola, hola! - uniosła się Ann.
- No tak zapomniałam, dziecko dopiero po trzydziestce. - prychnęła blondynka.
- Em, skończ. - prosiła.
- To się ze mną napij. - położyła szklanki na stole.
Emily nie mogła zrozumieć przyjaciółki. Nigdy nie pochwalała alkoholu, ale też nie odmawiała jednego drinka.
- Nie. - upierała się Włoszka.
- Dlaczego? - spytała z udawanym przejęciem.
- Bo Matt nie chce, żebym piła. - wydukała.
- Czyli jego słowa są ważniejsze od moich? - prychnęła szarooka.
- Nie... nie wiem... Emily! Nie stawiaj mnie w takiej sytuacji. - jęknęła.
- Pijemy albo się pogniewam. - położyła butelki na stół.
- Eh... jeden drink, nie więcej.
- Jasne. - skłamała, nalewając whisky do szklanki przyjaciółki. - Ann przynieś lód z zamrażarki.
Dziewczyna ruszyła w stronę kuchni. Jasnowłosa korzystając z okazji, dolała przyjaciółce alkoholu do pełna, a colą tylko zabarwiła. Ze swoim drinkiem zrobiła podobnie.
- Mam kostki. - poinformowała ją Włoszka, wracając z kuchni.
Szarooka wzięła lód od przyjaciółki i wrzuciła go do szklanek, po czym podała jej jedną.
- Spokojnie, Elegancik się nie dowie. - zaśmiała się Emily.
- Mam nadzieje. - szepnęła, po czym sięgnęła po drinka.
- Zaraz, zaraz. - blondynka złapała ją za rękę. - Pijemy wszystko za jednym razem. Kto nie da rady, ten zatańczy nago na tarasie. - zaproponowała, wiedząc, że gdy przyjaciółka poczuje mocny smak alkoholu, odstawi drinka.
Wiedziała też, że Ann wyznaje swoje zasady i nie rozbierze się na dworze.
- Wiesz ty co! - Angela zaśmiała się. - Niech ci będzie. Wiem, jak bardzo lubisz zakłady. - dziewczyny sięgnęły po drinki i wypiły je szybko, krzywiąc się. - Em! Co to było? - zapytała z wyrzutami.
- To... - zawahała się. - To taka nowa whisky. Nie wiedziałam, że jest taka mocna!
- Czym ty mnie naćpałaś?! - warknęła szatynka.
- Nie wiem, o czym mówisz. - broniła się. - Ale tańczysz na tarasie. No już rozbieraj się.
- Jak tańczę, skoro wypiłam? - Angela zrobiła wielkie oczy.
- Nie do końca. - Emily wskazała na szklankę Ann, w której został do wypicia jeden łyk. - To ma być sexy taniec. Same kocie ruchy.
- Śnisz chyba. - uśmiechnęła się i trąciła ją w ramię.
Szarooka podeszła do wieży i włączyła głośną muzykę.
- No dawaj, rozbieraj się! - poleciła.
- Mogę ewentualnie zatańczyć. - odparła, a następnie weszła na stolik do kawy i zaczęła wymachiwać rękami.
Po dwudziestu minutach dzikich wygibasów oraz kolejnych drinkach, Ann położyła się na podłogę i przeturlała pod drewniany stolik.
- Wiedziałam, że zaliczysz zgona. - parsknęła Em, po czym opadła bezwładnie na narożnik i zasnęła. - zawsze miałaś słabą głowę do picia.
            Jasnowłosa biegła ile sił w nogach przez korytarz, choć w płucach zaczynało brakować jej powietrza. Znajdowała się najprawdopodobniej w opuszczonym budynku. Tapety odrywały się od ścian, a drzwi były powyrywane z framug.
- Nie mam już siły... - jęknęła Nina. - szpilki mnie obtarły.
- A mówiłem, żebyś włożyła płaskie buty. - fuknął Nathaniel.
- Ja zawsze muszę wyglądać szałowo. - odparła beztrosko.
Szarooka starała się nie zwracać uwagi na przyjaciół, biegnących tuż za nią. Wlatując w następny korytarz, zatrzymała się gwałtownie oraz wyciągnęła rękę, by inni także się przystanęli. Ciałem przylgnęła do ściany i zaczęła nasłuchiwać ciche szepty dochodzące z oddali.
- Byli w zachodnim skrzydle. - usłyszała gruby głos mężczyzny. - Niedługo ich znajdziemy.
- Mam nadzieję. - rzekła z pogardą kobieta.
Emily miała wrażenie, że już kiedyś słyszała ten głos, lecz za nic nie mogła sobie przypomnieć skąd.
- Mamy przyprowadzić ich wszystkich? - spytał tajemniczy osobnik.
Na chwilę zapadła głucha cisza.
- Nie... reszty możecie się pozbyć. - odparła. - Chcę tylko ją.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech. Nie wiedziała, o kogo chodziło, lecz miała dziwne przeczucie, że rozmawiali o niej.
- Może powinniśmy podejść bliżej? - szepnęła Olympia.
- Tak, wystawmy im się. - prychnął Alex. - Genialny plan. - zaciągnął na głowę kaptur.
- Estúpido, zamknijcie się. - uciszyła ich Emily.
Blondynka spojrzała na ścianę naprzeciwko nich i utkwiła wzrok w gwałtownie poruszających się cieniach, dopóki nie zniknęły. Dziewczyna przesunęła się do przodu i wyglądnęła za róg. Nikogo nie zauważyła, więc uznała, że ktokolwiek tu był, właśnie sobie poszedł.
- Droga wolna... - odwróciła się w stronę przyjaciół. - Gdzie Nate i Nina?
Oly i Alex wymienili krótkie spojrzenie.
- Przed chwilą tu stali. - powiedziała cicho brunetka.
Nagle rozległ się głośny huk. Cała trójka odskoczyła na bok, po czym wszyscy wbiegli w szeroki korytarz. Dziewczyna pędziła ile sił w nogach, skręcając w różne strony. Dopiero po chwili zorientowała się, iż wszyscy jej przyjaciele zniknęli. Kątem oka zauważyła duże metalowe drzwi, które były otwarte. Ostrożnie do nich podeszła, po czym weszła do środka. Pomieszczenie było nieduże i nie było w nim żywej duszy. Szarooka oparła się ręką o ścianę i wzięła serię głębokich wdechów. Jej serce waliło tak mocno, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi. W głowie słyszała nieznajome głosy ‘byli widziani w zachodnim skrzydle’, ‘Pani chciała tylko tę dziewczynę’. W pomieszczeniu rozniosło się doniosłe skrzypnięcie i ciężkie kroki zmierzające w jej stronę. Ciało dziewczyny było sparaliżowane ze strachu tak bardzo, że nie mogła się ruszyć. Dźwięk był coraz głośniejszy, lecz nagły pisk w jej uszach zagłuszył wszystkie dźwięki. Poczuła ból dochodzący z tyłu głowy. Upadła na kolana. Przed jej oczami pojawiły się czarne plamy, po czym zemdlała.
            Obudził ją przeszywający ból z tyłu czaszki oraz świst w uszach. Uniosła lekko powieki. Dopiero po chwili rozjaśnił się jej umysł. Ręce miała spięte w łańcuchy, przymocowane do skały nad jej głową, tak wysoko, że nie była w stanie usiąść. Mogła jedynie stać na palcach. Miała wrażenie, że ręce odrywają jej się od reszty ciała, które było pokryte zeschniętą krwią. Ktoś rozpalił niewielkie ognisko dające tylko tyle światła, aby móc je wyróżnić na tle ciemności spowijającej pomieszczenie.
- Proszę, proszę, księżniczka raczyła się obudzić. - usłyszała kpiący głos.
Cień mężczyzny podszedł w stronę ogniska i włożył w nie metalowy pręt.
- Czego chcesz? - zdołała wydobyć z siebie zduszony jęk.
W pomieszczeniu rozległ się chrapliwy śmiech.
- Ja? Ależ nic. - zapewnił ją.
Szarooka patrzyła na cień, zamglonym wzrokiem.
- To dlaczego mnie tu trzymasz? - spytała cicho.
- Moja Pani, pragnie z tobą porozmawiać. - rzekł.
Dziewczynie kręciło się w głowie, a ból w czaszce nie pozwalał na racjonalne myślenie. Jej ciało było wyczerpane, tak jakby była tu od kilku dni. Okręciła głowę i ramieniem poprawiła opadające na nos okulary. Znów usłyszała kroki i zauważyła kolejny cień podchodzący do mężczyzny. Kształt zaczął formować się w kobietę, która po chwili wzięła od mężczyzny rozgrzany do czerwoności, metalowy pręt.
- Nie wiedziałam, że tak łatwo cię złapią. - powiedziała doniośle kobieta. - Liczyłam na trochę zabawy. - roześmiała się demonicznie.
- Kim jesteś? Czego chcesz? - jęknęła szarooka.
Kobieta wyłoniła się z cienia, a blondynce prawie stanęło serce.
- Witaj Emily. - przywitała ją Ann. - Już ci mówiłam. - poklepała ją po policzku. - Chcę więcej rozrywki.
Szatynka schyliła się, a następnie szybkim ruchem jedną ręką podwinęła koszulę dziewczyny, a drugą przyłożyła rozgrzany pręt do brzucha Em. Jasnowłosa wrzasnęła z bólu, a w jej oczach pojawiły się łzy. Miała wrażenie, że wypalało jej się całe ciało. Zaczęła rzucać się na wszystkie strony, lecz nic to nie dało, ponieważ ręce wciąż miała skute kajdanami. Nie wiedziała, co jest gorsze. Ból i syk spalanej skóry, czy demoniczny śmiech przyjaciółki. Ann znów przyłożyła pręt do ciała dziewczyny, tym razem wypaliła dziurę w jej brzuchu, po czym posłała jej psychopatyczny uśmiech.
            Emily poderwała się z krzykiem. Siedziała na podłodze, próbując uspokoić oddech. Była zalana potem, przez co włosy przykleiły jej się do karku. Gwałtownie wstała i podniosła materiał swojej koszuli, by zobaczyć, czy ma wypalony ślad na skórze. Okręciła się i ujrzała Ann. Wrzasnęła głośno, przez co szatynka obudziła się i uderzyła czołem o drewniany stolik.
- O cholera! - złapała się za głowę. - Co się dzieje?
- Odejdź... - blondynka odpowiedziała z przerażeniem w głosie.
- Em? O co chodzi? - zdziwiła się.
Po chwili jednak wstała spod stołu i ruszyła w stronę przyjaciółki.
- Nie podchodź do mnie! - Latynoska wrzasnęła histerycznie.
- Emily, co się stało? - szepnęła i odsunęła się na odległość kilku metrów.
- To byłaś ty. To byłaś ty. - powtarzała, przerażona. - To nie mogłaś być ty. Nie uniosłabyś tego. Ale to byłaś ty.
Szarooka nie wiedziała, co ma zrobić. Toczyła bitwę z własnymi myślami. Z jednej strony wiedziała, że to był sen, lecz z drugiej była zbyt wystraszona, by racjonalnie myśleć.
- O czym ty mówisz? - Angela przechyliła głowę w prawo.
- Chciałaś tylko mnie. - jęknęła, a w jej oku pojawiła się łza. - Wypaliłaś mi dziurę w brzuchu. Czy to zemsta?
- Zawsze chciałam tylko ciebie. - mruknęła Ann. - W brzuchu to ewentualnie mogłabym ci tylko kolczyk zrobić. - zaśmiała się. - No już spokojnie. - niepewnie zbliżyła się do blondynki i wyciągnęła ręce w jej stronę. - Nigdy bym cię nie skrzywdziła. - zapewniła. - Twoje cierpienie to też moje. Nie bój się.
Ann ostrożnie podeszła do dziewczyny, a następnie objęła ją delikatnie, by bardziej jej nie wystraszyć.
- Powiedziałaś, że chcesz się zabawić. - szepnęła Emily. - Przykułaś mnie do skały. Śmiałaś się, jak krzyczałam.
- Dziwisz mi się? Sama mówiłaś, że chciałabyś się ze mną zabawić. - szepnęła jej kojąco do ucha, a Emily lekko zaczerwieniła się na twarzy, choć wciąż miała obawy.
- Ale przecież ty... - urwała, nie mogąc wykrztusić z siebie żadnego słowa.
- Ja? - szatynka odsunęła się lekko. - Ja... - jęknęła, po czym pobiegła do łazienki.
Jasnowłosa po chwili ruszyła za nią i zatrzymała się przed drzwiami. Bała się do niej zbliżyć. Nie widziała, czy to, co jej się śniło, nagle nie wróci. Sen był zbyt realny, by przestała w to wierzyć. Wzięła głęboki oddech i weszła do łazienki.
- Żeby tak wannę zarzygać? - parsknęła, próbując zamaskować wewnętrzny strach.
- Jak panienka podpaski do kibla wrzuca, to gdzie mam niby rzygać!? - znów zwymiotowała. - Więcej z tobą nie pije! - wywróciła oczami.
- To nie ja. - broniła się. - Przecież nie było mnie w domu od miesiąca. - warknęła, po czym nie wiedząc czemu, znów podniosła koszulę i spojrzała na swój brzuch.
Ann zauważyła, że dziewczyna się niepokoi, dlatego kontynuowała zmianę tematu.
- Ej, to kto tu był? No Drake raczej okresu nie ma...
- Podobno ty tu przychodziłaś. - Em zrobiła mały krok w tył, a jej oddech przyspieszył. - Nikt inny nie ma kluczy.
- Wiesz, jaka ze mnie pedantka... w życiu bym tak nie zrobiła. - usiadła na kafelkach i oparła się o ścianę.
- W takim razie Drake jest dziewczyną. - Emily rzuciła nerwowo.
- Odzywał się do ciebie może? Co z waszą randką? - czuła jak pulsuje jej czoło od uderzenia. - Skarbie... daj mi lód, proszę... i najlepiej wodę. - wstała i znów zaczęła wymiotować.
- Woda nic ci nie pomoże. Na kaca najlepszy jest alkohol. - po tych słowach zmusiła się do uśmiechu. - Mogę przynieść whisky.
- Nie... jeszcze, nie... zaraz. - usłyszały głośne pukanie. - Em idź, otwórz. Ja dzisiaj nie wyjdę.
- Ach, widać, że cnotka nie pije. - szepnęła pod nosem.
Wyszła z łazienki i skierowała się na koniec korytarza. Otworzyła drzwi, a w progu ujrzała wysokiego blondyna, po czym jej serce przyspieszyło.
- Matt. - syknęła. - Czego szukasz w moim domu o siódmej rano?
- Tak, mojej zguby. Mogę wejść? - uśmiechnął się.
- Hmm... nie. - złapała za klamkę i zamknęła mu drzwi przed nosem.
Chłopak wykorzystał swoją siłę i otworzył je.
- Bez Ann nie wyjdę. - przesunął Emily i wszedł do środka. - Pani wybaczy. - ukłonił się. - Ann! Skarbie... - rozglądał się po domu. 
- W łazience jestem. - krzyknęła i znów zwymiotowała. 
- Tak, tak... idź do swojej zarzyganej królewny. - skomentowała blondynka. - Czego nie zrozumiałeś z tego, że ona zostaje na noc? Poranek rozpoczyna się dopiero po jedenastej.
Nie otrzymała odpowiedzi. Matt wszedł do łazienki.
- Co się dzieje!? Dlaczego jesteś taka blada? Masz podkrążone oczy. Kochanie co się dzieje? - podszedł bliżej i objął ją od tylu. 
- W ciąży jest. - zażartował Em i poszła do salonu.
- Ann? Co to ma znaczyć?! - jęknął, po czym złapał delikatnie jej brzuch. - Ona mówi prawdę? - odwrócił dziewczynę twarzą do siebie. - Ti amo... to dziecko też będę kochał. Jesteś młoda, bardzo młoda... - zaczął panikować. - znajdziemy ci dobrego lekarza i... - Ann zasłoniła chłopakowi buzie.
- Skończ. Nie jestem w ciąży, przecież się zabezpieczaliśmy. Wymiotuje, bo... - zawahała się. - Panuje jelitówka.
- Jelitka, to moja wymówka! - krzyknęła Emily. - Wymyśl coś innego!
Matthew przeczesał ręką włosy i rozpiął górny guzik bordowej koszuli, ponieważ zrobiło mu się duszno.
- Nie wierze ci. - klęknął przed nią i pocałował jej brzuch. - Będę dobrym tatusiem, obiecuje.
- Matt, ja nie jestem w ciąży! - odepchnęła go i znów zwymiotowała do wanny. 
- Angelo Amare nie wypieraj się dziecka. - jego głos był poważny. - Wychowamy je razem. I tak mięliśmy wspólnie zamieszkać. Umowie ci na dzisiaj wizytę u ginekologa.
- Matt, ty wiesz, że jest noc? - usłyszeli głos Em.
- Siódma to nie noc. - warknął.
- Cholera! Nie jestem w ciąży! Chcesz, to idź kup test. Sam zobaczysz! - Ann zdenerwowała się i znów usiadła na podłodze.
Wyglądała bardzo źle. Była blada, słaba i zdenerwowana.
- Dobra, to jest gorsze niż mój koszmar. - jasnowłosa weszła do łazienki i podała mu pustą butelkę po alkoholu. - A oto przyczyny jej mdłości. - powiedziała teatralnie.
- Ann! Piłaś? Co ja mówiłem na ten temat!? - zdenerwowany, szarpnął odwodnioną dziewczynę za rękę i zaczął krzyczeć.
- O nie, nie! Tylko ja w tym domu, mam prawo się tak wydzierać! - wrzasnęła Em, po czym złapała chłopaka za kurtkę i pociągnęła do tyłu. - A tym bardziej na Ann.
Złość na Matt'a zaczęła brać górę nad strachem z koszmaru. Chwyciła go za rękaw i pociągnęła w stronę drzwi frontowych.
- A poza tym, o co ci biega z tym, że ona nie może pić?! - warknęła.
- Wiem, jak alkohol niszczy ludzi, a ją kocham. - zaczął się bronić.
- Ona też wie. Spójrz na mnie. - posłała mu sztuczny uśmiech i zmierzyła go wzrokiem. - Tak kochasz, że musiałeś nią szarpać?! Wsłuchaj się... płacze. To twoja wina, więc spadaj stąd. - otworzyła drzwi i wypchnęła go za nie.
Szybko przekręciła zamek i uderzyła pięścią w ścianę.
- Gilipollas. - szepnęła sama do siebie i ruszyła w stronę Ann.
Weszła do łazienki, a szatynka ledwo trzymała się na nogach. Obie nie chciały mówić o tym, co miało miejsce kilka minut temu.
- Nie słuchaj go, on nie wie, co dobre. - Emily uśmiechnęła się, by dodać przyjaciółce otuchy. - Chcesz jakąś tabletkę... albo wodę? Ewentualnie whisky?
- Chodźmy się najebać. - rzuciła nerwowo.
Ann nie sądziła, że Matt kiedykolwiek użyje siły przeciwko niej. Niby nie zrobił jej krzywdy, ale zastanawiała się, do czego byłby zdolny, gdyby nie Em.
Szarooka przeszła do półki z kosmetykami i między perfumami znalazła butelkę whisky.
- Tak... nachlejmy się. - Latynoska z uśmiechem na twarzy, powtórzyła słowa przyjaciółki.

3 komentarze:

  1. W końcu rozdział! Już się nie mogłam doczekać. ;) Nie mogłam ze śmiechu, jak Matt myślał, że Ann jest w ciąży. :D I co ta Ann ma taką słabą głowę do picia. xD A ten sen był niezły. :) Czekam na następne rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  2. W niedzielę pojawi się kolejny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahaha rozdział jak zwykle genialny. Matt jak myślał, że ona serio jest w ciąży :D :D :D Muszę przyznać, że ten sen był mocny. A Emily jak zatrzasnęła drzwi przed Mattem, żeby nie wszedł. :D

    OdpowiedzUsuń