niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział XIII

            Emily leżała na narożniku i bawiła się kosmykami jasnych włosów. Co jakiś czas spoglądała na zegarek. W przeciągu kilku godzin mieli przylecieć wszyscy jej przyjaciele, ponieważ za trzy dni zaczynają się święta. Alex i Nathaniel jadą do Drake’a, a Nina i Olympia zatrzymają się u Em. Blondynka nie była zbyt zadowolona, że przez jakiś czas będzie miała Barbie za współlokatorkę. Życie z nią w jednym mieście nie było łatwe, a co dopiero pod jednym dachem. Szarooka wraz z pomocą Ann wysprzątała cały dom, ponieważ nie miała ochoty wysłuchiwać Pani Perfekcyjnej, jaki to jej dom jest pełen bakterii, które źle wpływają na skórę. Emily przeciągnęła się leniwie i przekręciła na drugi bok. Dopiero teraz zauważyła, że koło stolika stoi Angela, która miała złość wymalowaną na twarzy.
- Co znowu? - jęknęła Em. - Głowa mnie boli.
- Tak to jest, jak się ma kaca. Znalazłam dwie puste butelki. - powiedziała szatynka. - Możesz mi to wyjaśnić?
- Ym... chciało mi się pić? No wiesz, w końcu powinno się pić kilka litrów dziennie. To jest zdrowe dla organizmu.
- Wody, a nie alkoholu. - szatynka usiadła na fotelu, nie przerywając kontaktu wzrokowego.
Emily wpatrywała się w nią przez chwilę, po czym wstała.
- To nie moje. - broniła się.
- Nie no jasne, krasnoludki przyniosły. - prychnęła Ann.
- Mówię ci. - szarooka zniżyła głos. - One tu gdzieś kampią i czekają, aż wyjdę z domu. Wtedy one się wkradają i podkładają te butelki tak, żebym to ja wyglądała na winną.
Włoszka uniosła jedną brew.
- Serio?
- Tak. - potaknęła. - Ja jestem niewinna i nie mam z tym nic wspólnego.
- Musisz zrozumieć, że to nie jest do... - jej wypowiedź przerwało głośne pukanie do drzwi.
Emily złożyła dłonie i spojrzała w górę.
- Dziękuję. - zaśmiała się. - Już idę! - krzyknęła i ruszyła ociężale w stronę drzwi.
Gdy do nich podeszła, chwyciła za klamkę i otworzyła je. W progu stały dwie dziewczyny z kilkoma walizkami. Jedna z nich była ubrana cała na czarno, a druga zaś miała na sobie różowy kożuch.
- Olympia, Nina! - zdziwiła się. - Myślałam, że będziecie dopiero za kilka godzin.
Wpuściła przyjaciółki do środka. Podbiegła do nich Ann i przywitała się z nimi.
- Masz rację Emi. - powiedziała Nina, przytulając Emily. - Taki miałyśmy plan, a przynajmniej ja miałam, bo ona cały czas narzekała. - wskazała na Oly. - Musiałam zmienić cały mój harmonogram. Tak, więc zlitowałam się nad tą biedną istotką i poleciałyśmy wcześniejszym samolotem.
- Wszystko moja wina. - prychnęła brunetka. - Ale to przez nią prawie spóźniłyśmy się na samolot, bo nie mogła się zdecydować, którą suszarkę wziąć.
Szarooka parsknęła śmiechem.
- Na ile czasu zostajecie? - spytała.
- Oczywiście, że do Nowego Roku, a może i dłużej? - zachichotała Nina, idąc w stronę salonu. - Chyba nie myślałaś, że po Wigilii od razu się zwiniemy i zostawimy was z tymi beznadziejnymi. - spojrzała na Emily, a później Ann, po czym dopowiedziała. - I podartymi ubraniami z wyprzedaży.
- Wcale nie z wyprzedaży. - oburzyła się Angela. - Po prostu takie są teraz modne. - spojrzała na spodnie z dziurami.
- Przynajmniej masz przewiewnie. - Em szturchnęła ją w ramię.
Barbie rozejrzała się po salonie.
- No kochaniutka, muszę przyznać, że masz okropne zasłony. A ten typ mebli nie jest już modny. Musimy pójść razem na zakupy! Upiększymy to miejsce! Nie myślałaś nad tym, by przemalować ściany? Na przykład na różowo? Znam świetnych dekoratorów wnętrz, mogą ci pomóc wybrać odcień! - zaszczebiotała. - Teraz jest tu zbyt ponuro. Przypomina mi to pokój Oly, ale spokojnie, ja się wszystkim zajmę.
Szarooka potarła dłonią czoło. Właśnie tego się obawiała. Niny, która będzie chciała zmienić wszystko, co nie jest trendy, lub w jej ulubionym kolorze.
- Wiesz co, ja chyba jednak zostanę przy moim wystroju i czy mo... - urwała i przekrzywiła głowę. - Czy ty masz fioletowe oczy?
- Soczewki. - wtrąciła od niechcenia Olympia.
- Ale dlaczego fioletowe? - spytała Ann.
- Przecież wiesz, że potrzebuję soczewek, a fiolet jest teraz na topie. - pisnęła blondynka.
Emily wpatrywała się w nią przez chwilę i nie wiedziała co powiedzieć.
- Dobra, nieważne. - machnęła ręką. - Zakładam, że chcecie się rozpakować. Na górze jest pokój, drugie drzwi z lewej. Znacie drogę.
Nina od razu popędziła do wyznaczonego miejsca. Biegła szybciej niż w sklepie, kiedy zobaczyła, że zostały ostatnie buty w jej rozmiarze na półce, a inna osoba właśnie do niej podchodziła. Olympia westchnęła, kręcąc głową.
- Ta, to nigdy się nie zmieni... - szepnęła sama do siebie.
Pozostała trójka ruszyła w stronę schodów i weszła na górę. Emily i Ann zaśmiały się głośno. Barbie otworzyła drzwi i ujrzała duży przestronny pokój, w którym stały dwa łóżka.
- Co?! Dlaczego tutaj są dwa łóżka? Przecież nie jestem gruba, by jedno mi nie wystarczało! Moje ciało to najbardziej pożądana rzecz na świecie! Cóż za zniewaga. - lamentowała, nie rozumiejąc całej sytuacji.
Olympia weszła do środka razem z bagażami, swoimi i swojej współlokatorki. Przecież księżniczka nie może nieść swoich rzeczy, których było o wiele więcej niż trzeba, bo jeszcze by połamała paznokieć! I co by wtedy było? Blondynka otworzywszy, jedną ze swoich, jak można było wywnioskować po kolorze, która kontrastowała z jaskrawym różem, walizek i zaczęła czegoś szukać. Po kilku chwilach wyciągnęła taśmę, jakiej używają policjanci w filmach. Emily oparła się o futrynę i z zaciekawieniem oglądała to przedstawienie.
- O nie, nie. Tak nie będzie. - Nina podeszła do ściany i przykleiła do niej początek taśmy.
Dziewczyna przeszła przez cały pokój, robiąc w ten sposób granice na środku pokoju.
- No i masz teraz część pokoju dla siebie. - westchnęła Ann.
- Tylko wiesz, że tym sposobem pozbawiłaś się dostępu do łazienki, nie? - parsknęła Oly. - Ona jest po mojej stronie. Ale jak chcesz... mi to nie przeszkadza, a nawet cieszę się, że nie będziesz mnie budzić, trzaskając drzwiami od łazienki za każdym razem, kiedy będziesz do niej wchodzić. - powiedziała, patrząc obojętnie na swoje czarne paznokcie.
Francuska otworzyła szeroko oczy, nie wierząc, co ją podkusiło, by to ona zaczęła pierwsza wyznaczać granice pokoju, nie udostępniając tym samym dla siebie najważniejszego pomieszczenia.
- Moment. - Nina uniosła rękę. - Mamy jedną łazienkę? Czyli, że mamy się nią dzielić? To nie higieniczne! - pisnęła. - Wy barbarzyńcy.
- No wiesz, jest jeszcze łazienka na parterze. - rzuciła Ann, obserwując przyjaciółkę.
- Zaklepuję! - wykrzyknęła i pobiegła do niej, uprzednio biorąc ze sobą dosyć dużą torbę.
- A swoich walizek, to nie chciało jej się wziąć. - parsknęła Em.
Wszystkie trzy zaśmiały się głośno.
- Czy ja mam rozumieć, że tamta torba, to jej kosmetyczka? - Angela spojrzała ze zdziwieniem na przyjaciółki. - Tylko kosmetyczka?
- Tak. - brunetka położyła się na łóżku. - Więc... zorganizowałyście już wszystko? Proszę, powiedzcie, że tak, inaczej ta szajbuska zrobi to po swojemu, a mi się nie uśmiecha wykonywać jej poleceń.
Jasnowłosa usiadła obok przyjaciółki i położyła swoje nogi na jej, robiąc miejsce dla Ann.
- Na Wigilię idziemy do Matt'a. - rzuciła od niechcenia Em. - Carl ma przygotować jedzenie i mam nadzieję, że wszystko tam udekorują, bo nie widzą mi się „różowo-puchate święta według Niny”. - zrobiła cudzysłów z palców. - Jak ty w ogóle z nią wytrzymałaś w tej Francji? Chodziłyście codziennie do SPA i na zakupy? - zaśmiała się i szturchnęła ją w ramię.
- Na początku jakoś udawało mi się wymigiwać od tego, tłumacząc się zmęczeniem wynikającym ze zmiany klimatu. Po tygodniu już mi nie wierzyła. Musiałam się z nią włóczyć od sklepu do sklepu. Wiesz, jak wyrobiłam sobie nogi, przez ten czas? Mogłabym przebiec maraton, a nadal miałabym siłę na normalne funkcjonowanie.
- Mam wrażenie, że pomimo jej wyglądu, przez to całe, jakby to powiedzieć... spędzanie większości czasu na chodzeniu po galeriach i kupowaniu ciuchów, Nina jest lepiej zbudowana od nas wszystkich. - przyznała z bólem Ann.
Olympia kiwnęła głową na znak potwierdzenia.
- O tak. Takie noszenie zakupów sprawiło, że moje ramiona mogą teraz unieść trzy razy więcej niż wcześniej. Nawet nie wiesz, ile to wszystko waży. I ile ona tego wszystkiego kupuje! Myślałam, że zabraknie towaru. Na nieszczęście jest dużo różnorodnych sklepów w Paryżu. A co najmniej połowę odwiedzałyśmy dziennie kilka razy, bo była nowa dostawa. Istny koszmar, ale efekty lepsze niż na siłowni.
- Ann pójdziesz sprawdzić, czy Nina nie zmieniła mojej łazienki w krainę różu? - spytała słodkim głosem Emily.
Szatynka kiwnęła głową, a następnie wstała i wyszła z pokoju. Blondynka przybliżyła się do Oly.
- Przywiozłaś? - spytała półszeptem.
Przyjaciółka kiwnęła głową.
- No jasne, bądź co bądź, to główny powód wzbogacenia się mojej rodziny. A tutaj na Manhattan’ie, mało za to nie biorą, więc biznes się będzie kręcić. Tylko jak coś, to nie ode mnie.
- Nie wsypałabym cię. - zapewniła ją Em.
Olympia wyciąga z wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki torebeczkę z białym proszkiem i daje jej do ręki.
- Tylko pamiętaj, z umiarem. - Oly złapała ją za ramię. - Nie chcemy powtórki z rozrywki.
- Dwa razy mi się tylko zdarzyło, ale masz rację, nie chcemy powtórki. - szarooka kiwnęła głową i schowała pakunek do kieszeni spodni. - Na ile czasu mi to wystarczy?
- Jakiś miesiąc, nie więcej. Ale najlepiej nie bierz codziennie. Rób odstępy kilkudniowe, wtedy starczy na dłużej. A najlepiej, gdy będziesz brała jak najrzadziej. Nie chcę, byś znów się uzależniła. - wstała z łóżka, a następnie podeszła do szafy, którą otworzyła i zaczęła układać na wieszakach ubrania ze swojej walizki. - Coś jeszcze?
- Nie mogę robić odstępów, muszę brać codziennie, góra co dwa dni. Nie wpadnę w nałóg, obiecuję. - westchnęła. - Dobra, nieważne. Jakoś sobie poradzę. Ile ci wiszę?
- Dopiszę do rachunku. - mrugnęła. - Kiedyś się rozliczymy.
- Chyba że zrobimy wymianę towaru. - zaproponowała Em.
- Nie sądzę, że masz coś, co bym chciała. - rzuciła.
Latynoska wstała z łóżka i przeciągnęła się.
- Uwierz mi, mam coś, co przyciągnie twoją uwagę. Wiem, że nie macie tego u siebie... - podeszła do brunetki i szepnęła jej na ucho.
Na twarzy Olympii pojawił się szeroki uśmiech.
- Przyciągnęłaś moją uwagę. - powiedziała.
Szarooka kiwnęła głową.
- Emily! - usłyszały głośny krzyk Ann, dobiegający z dolnego piętra. - Jesteś tu potrzebna!
Blondynka westchnęła głośno i poprawiła kołnierz szarej koszuli.
- Później ci pokażę, o czym mówiłam. - powiedziała. - A jeśli jednak nie będziesz tego chciała, to mogę zaprowadzić cię w miejsca, gdzie nawet policja boi się chodzić. Tam zarobisz jeszcze więcej.
- Accordo. - Olympia uścisnęła jej dłoń.
Jasnowłosa skierowała się w stronę wyjścia z pokoju, lecz nagle się zatrzymała.
- Nie mów nikomu, a zwłaszcza Ann. - poprosiła. - Ona nie może się dowiedzieć.
- Spokojnie, ja też nie mam ochoty na kilkugodzinne kazanie. - zapewniła ją.
Em wyszła z pokoju i skierowała się w stronę schodów.
            Gdy Nina wreszcie wyszła z łazienki, zegar wskazywał osiemnastą. Pozostałe dziewczyny oglądały telewizję w salonie.
- Siedziałaś tam dwie godziny. - parsknęła Em.
- Taka boska osobistość, jak ja, musi o siebie dbać. - położyła jej rękę na ramieniu. - Kiedy dorośniesz, zrozumiesz. - spojrzała na przyjaciółki. - Dobra, teraz czas na ploteczki. Ann opowiadaj, jak tam układa ci się z Matt’em?
- Tylko nie to. - jęknęła Emily.
Szatynka otworzyła usta, by odpowiedzieć, lecz nagle zadzwonił głośny dzwonek do drzwi. Szarooka rozłożyła ręce i spojrzała w górę.
- Po raz drugi dziś. Dziękuję. - powiedziała teatralnie i ruszyła w stronę drzwi.
Gdy je otworzyła, ujrzała trzech dobrze jej znanych chłopaków.
- Przyjechaliście! - wpuściła ich do środka.
Pozostałe dziewczyny przybiegły do nich i wszyscy przytulili się na powitanie. Następnie przeszli do salonu i usiedli przy stole.
- A więc jak już wcześniej powiedziałam, teraz jest czas na ploteczki. Opowiadajcie. - pisnęła z zadowoleniem Nina.
- Zostałem kapitanem drużyny koszykarskiej w szkole. - pochwalił się Alex. - I dowiedziałem się, że najprawdopodobniej dostanę stypendium. Wtedy dostanę się do reprezentacji Aveiro.
Em kiwnęła głową z uznaniem. Cieszyła się, że chłopka trafi do jednej z najlepszych drużyn w Portugalii.
- A ty Nate, odkryłeś jakieś nowe lekarstwa, albo wysadziłeś laboratorium? - spytała Olympia.
- To, że jestem naukowcem, nie oznacza, że wszystko wysadzam. - bronił się. - Raz tylko podpaliła się ławka, ale nic więcej.
- Lepsze to, niż ogłoszenie przez radiolę, że po szkole pełza jadowity wąż, tylko po to, żeby oglądać panikę innych uczniów. - Ann spojrzała na Emily.
- Nie patrz tak na mnie. - rzuciła szarooka.
- Ale z tym, że wąż gdzieś tam sobie pełza, to był tylko wymyślony żart? Prawda? - spytała Nina.
- Na swoją obronę, powiem, że Dave wcale nie był jadowity. - Em uniosła ręce do góry.
Wszyscy spojrzeli na nią ze zdziwieniem.
- Wypuściła go z terrarium, z sali biologicznej. - wtrąciła Ann. - A żeby tego było mało, na środku korytarza postawiła krzesło i siedziała tam z miską popcornu.
- Nie wierzę, że to zrobiłaś. - powiedział Alex. - Przecież to głupi pomysł... i mnie tam nie było?!
- Tak, a wylanie kilku litrów kisielu na korytarzu i ślizganie się po nim, niby nie było głupie? - przypomniał mu Nathaniel.
Wszyscy wybuchli głośnym śmiechem.
            Rozmawiali tak przez długi czas. Opowiadali o tym, co się u nich działo. Przez kilka miesięcy rozłąki, bardzo się za sobą stęsknili, choć nie powiedzieliby tego na głos. Przez rok trzymali się jako paczka, choć wiele rzeczy ich różniło. Uwielbiali spędzać ze sobą czas i choć z trudem im to przychodziło, to musieli przyznać, że z Niną też lubią przebywać. Może i jest egoistyczna oraz pusta, ale jest też dobrą przyjaciółką. Nagle w kieszeni Emily zawibrowała komórka. Wyciągnęła ją i przeczytała wiadomość. Uśmiechnęła się pod nosem.
- Co się tak cieszysz? - Ann szturchnęła ją w ramię.
- Właśnie dostałam cynk o tajnej podziemnej imprezie niedaleko stąd. - powiedziała Em, chowając urządzenie do kieszeni.
- Jaki motyw? - spytał Alex.
- Ultrafiolet. - odparła blondynka.
- Czyli co dokładnie? - dopytywała Olympia.
- No wiesz, jest ciemno, a dzięki tym lampą najczęściej białe, ale też żółte i różowe części ubrania świecą. To wszystko przez fosfor, ponieważ jest substancją, która świeci i reaguje na ultrafiolet.
Wszyscy wraz z Niną spojrzeli na nią ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- No co? - oburzyła się Emily. - Ann każe mi poprawić chemię. Na imprezach też można się wiele nauczyć.
- Nie chemię, tylko wszystkie przedmioty. - wtrąciła Angela.
Jasnowłosa parsknęła śmiechem.
- To jak, idziecie? Są tam ludzie, którzy mogą nas pomalować takimi farbami i my też będziemy świecić. Ostatnio zrobili mi takie fajne szlaczki na twarzy i plecach. - powiedziała Em.
- Czekaj, czekaj... - Drake podniósł rękę. - Na plecach? To znaczy, że zdjęłaś koszulę? - poruszał brwiami.
Szarooka posłała mu figlarny uśmiech.
- No co, mój stanik świecił w ciemności. - odpięła górny guzik swojej koszuli i spojrzała na materiał. - Dziś też taki mam. - mrugnęła w stronę chłopaków. - Idziecie?
Alex i Drake natychmiast się zgodzili. Olympia parsknęła śmiechem i po chwili namysłu wraz z Nate’m poparli pomysł blondynki. Tylko Ann nie była przekonana.
- No dawaj. - Emily zachęcała przyjaciółkę. - Obiecuję, że to będzie bez narkotykowa i bezalkoholowa impreza. - położyła rękę na sercu. - Pójdziemy potańczyć i pomalować się tymi fajnymi farbami.
- W to, że będziesz tam latać bez koszuli, jestem w stanie uwierzyć. - odparła szatynka. - Ale w to, że na trzeźwo będziesz tańczyć przed innymi...
- Chcesz się założyć? - wtrąciła szarooka i wyciągnęła rękę.
- Zakład stoi. - uścisnęła dłoń przyjaciółki.
Wszyscy zaczęli zakładać kurtki.
- Nina! Idziesz z nami? - krzyknął Alex.
- Do miejsca, gdzie głośna muzyka zagłusza moje piękne myśli, a mokrzy od tańca chłopcy obijają się o mnie i patrzą wzrokiem pijackiego pożądania? Nie ma mowy. - powiedziała Barbie. - Z resztą neony nie są na topie.
- No trudno, to zostajesz sama. - rzuciła Em, idąc w stronę drzwi.
Zapadła chwila ciszy.
- Chociaż z drugiej strony, właśnie kupiłam nowe buty, które muszą zostać wykorzystane! - Barbie pisnęła i podbiegła do nich.