Jasne
światło w pokoju oślepiło Emily. Nie miała pojęcia, jakim cudem znalazła się we
własnym salonie. Ostatnie wspomnienie, do którego sięga jej pamięć, to obiad u
Matt’a. Głowa dalej bolała ją do tego stopnia, że racjonalne myślenie zajmowało
dłuższą chwilę. Gdy pokój zaczął nabierać barw, dziewczyna zaczęła szukać
wzrokiem czerwonego zegarka, który leżał na drewnianej komodzie. Okazało się,
że jest już dwudziesta, a to oznaczało, że nie pamiętała kilku ostatnich
godzin. Światło z żarówek setek, które współgrało z beżowym kolorem ścian,
coraz mocniej oddziaływało na wzrok dziewczyny.
- Wyłączcie to światło! - krzyknęła, zakrywając głowę kocem. - Mam światłowstręt.
- Nie przypomina sobie, by lekarz to stwierdził. - usłyszała roześmiany głos swojej przyjaciółki.
Podniosła się gwałtownie, po czym zakręciło się jej w głowie.
- Ej, nie szalej. - powiedziała spokojnie Ann. - Oprzyj się.
- Co się stało? - spytała rozkojarzona. - Kiedy tu przyszłam?
Szatynka spojrzała na nią ze zdziwieniem.
- Nie mów mi, że nie pamiętasz.
- No dobrze. Uznajmy, że nie kojarzę nic, a nic. - uśmiechnęła się słabo.
Angela zaśmiała się cicho i podała jej okulary, które leżały na stoliku. Szarooka założyła je, a jej wzrok od razu się poprawił.
- Jakie jest twoje ostatnie wspomnienie?
- Obiad u Elegancika. - odparła po chwili zastanowienia.
- To trochę dziwne, ale nie martwmy się tym teraz. - dotknęła ramienia Emily. - Jak się czujesz?
Dziewczyna nie była pewna, co dokładnie ma odpowiedzieć. Bolała ją głowa, prawdopodobnie miała gorączkę i była osłabiona. Najgorsze było to, że nie wiedziała, skąd wzięło się jej złe samopoczucie.
- Hmm... na pewno lepiej niż wcześniej. - posłała dziewczynie kolejny słaby uśmiech.
Ann badawczo wpatrywała się w blondynkę. Powoli wyciągnęła rękę i dotknęła jej czoła.
- Dalej jesteś rozpalona. - powiedziała, przejęta stanem przyjaciółki.
- Podniecasz mnie. - posłała jej uwodzicielski uśmiech, po czym obie się zaśmiały.
- No, a jak! - pisnęła.
Po chwili do salonu wszedł Drake, który trzymał w ręce opakowanie tabletek. Bez słowa usiadł koło Emily i podał jej szklankę wody, która leżała na stoliku. Podobała jej się tak bliska obecność szatyna, choć lekko ją to peszyło.
- Nie wezmę tego. - warknęła, wskazując na pudełko.
- Ma gdzieś to, że nie ufasz lekom. - Angela przysunęła się do niej. - To, albo ból głowy.
- I ktoś powinien z tobą zostać. - Drake.
- Nie jestem dzieckiem, poradzę sobie. - rzuciła z lekkim oburzeniem, popijając wodą tabletkę.
- Nie wygłupiaj się. - Ann przybrała stanowczą postawę. - Chcemy mieć pewność, że wszystko z tobą w porządku.
Po tych słowach blondynka spiorunowała ją wzrokiem. Doceniała chęć pomocy przyjaciół, ale nie lubiła, gdy ktoś się nią opiekował. Czuła się źle z tym, że musi na kimś polegać.
- Drake mógłbyś mi przynieść coś do picia? - spytała słodkim głosem szatynka.
Chłopak tylko skinął głową, po czym wstał i powolnym krokiem ruszył do kuchni.
- Niech on zostanie, może to was trochę zbliży. - powiedziała szeptem.
Szarooka zachłysnęła się wodą.
- Co ty wygadujesz?! - uniosła się Emily.
Prócz jednej sytuacji, jaka w przeszłości zaistniała między blondynką, a Latynosem, nie działo się nic więcej. Angela była świadoma sytuacji, jaka miała wtedy miejsce, lecz nigdy o niej nie wspominała.
- Dobrze wiem, że on ci się podoba. - ciągnęła. - Może w końcu się na coś odważysz. - mrugnęła.
- Głupia jesteś. - mruknęła, odstawiając szklankę na stolik.
- Wcale nie. - powiedziała z udawanym oburzeniem. - To ty kręcisz.
- Ja? No proszę, przestań. - rzuciła, odwracając wzrok. - Fakt, że mi się podoba i miałabym ochotę się z nim przespać, wcale nic nie oznacza.
- A ty tylko o seksie. - prychnęła.
Lekko szturchnęła Em w ramie, zabawnie ruszając brwiami. Szarooka zaśmiała się głośno, wraz z przyjaciółką.
- A może kiepsko całujesz? - spytała z przekąsem Ann.
- Na pewno lepiej od ciebie. - prychnęła.
- Muszę kiedyś sprawdzić. - puściła oczko do blondynki.
Po tym, co usłyszała, zrobiła się cała czerwona na twarzy i ukryła ją we włosach. Usłyszała ciche skrzypienie drewnianej podłogi. Na szczęście chłopak uratował ją przed niecodzienną rozmową.
- Trzymaj. - podał Ann szklankę. - To jak, co ustaliłyście?
- Ty zostajesz. - spojrzała na niego z uśmiechem. - A ja już lecę, bo robi się późno.
Przysunęła się do Em i dała jej szybkiego buziaka w policzek na pożegnanie.
Po kilku minutach od wyjścia przyjaciółki, Em usłyszała głos Drake’a.
- Gdzie masz płyty z filmami?
Spojrzała na chłopaka, który szperał po jej szafkach.
- W tej po lewej.
Chłopak dalej nie wiedział, gdzie ma szukać, więc pokazała ręką na ciemny mebel. Szatyn od razu zaczął przeglądać tytuły filmów.
- To jak, komedia, czy horror?
- Może być horror, ale pod warunek, że nie będziesz krzyczał. - zaśmiała się.
W przeciągu kilku minut Drake zrobił popcorn i włączył film. Zgasił też światło by zrobić „efekt kina”. Początek był dość nudny, lecz z czasem akcja się rozkręcała. Gdy doszło do przerażającej sceny, w której znajdowały się klauny, Emily wrzasnęła, rozsypując popcorn. Chłopak zaśmiał się głośno.
- I kto tu krzyczy. - rzekł, szczerząc się do niej.
- A, zamknij się. - rzuciła mu w twarz popcorn, po czym wstała, by zrzucić z siebie resztki. - Co się tak rozwalasz? Suń się! - zaczepiła go.
- Ah, tak wygodnie! - zaśmiał się.
Wykorzystując sytuacje Em ‘niechcący’ usiadła na kolano Drake’a.
Do końca seansu szarooka komentowała różne sceny, by się znów nie wystraszyć. Postanowiła wstać, by trochę rozprostować nogi. Zarzuciła na siebie koc i wstała powoli, by się nie zachwiać. Przeszła przez ciemny salon, po czym oparła się o ścianę. Znów rozbolała ją głowa. Chłopak widząc to, wstał i szybkim krokiem podszedł do niej.
- Wszystko w porządku? - spytał troskliwie, łapiąc ją za ramiona.
- Si, si. - rzuciła w swoim języku.
Drake nie uwierzył w jej słowa. Wiedział, że Emily mówi po hiszpańsku, tylko wtedy, gdy jest zła, lub coś jej nie pasuje. Szatyn wyprostował się i uniósł brodę.
- Niska jesteś. - rzucił luźno.
- Tylko o głowę. - odrzekła, marszcząc czoło.
Oboje zaśmiali się.
- No, to jak tam z twoim życiem towarzyskim? - spytała.
- A konkretnie co chcesz wiedzieć? - uniósł jedną brew.
- No wiesz, masz już kogoś konkretnego na oku? - zaciekawiła się.
- Zawsze o to pytasz... nie, nie mam. - westchnął.
Przeważnie z zazdrości zaczynała rozmowę od tego pytania. Zawsze chciała wiedzieć, czy ma jakąś konkurentkę.
- To słabo! - w duchu odetchnęła z ulgą. - No, to czas ci znaleźć jakąś dziewczynę.
- Weź, przestań... - odrzekł lodowatym tonem.
- Ale z czym? - zapytała, unosząc lekko głowę.
Odpięła górny guzki szarej koszuli, ponieważ zrobiło jej się duszno.
- Po prostu przestań. - powiedział poważnym tonem.
- Nie rozumiem, o co ci cho…
- Przestań! - wrzasnął na nią. - Czy ty jesteś ślepa?! Czy ty nic nie widzisz?!
- Ale… Drake. - jęknęła wystraszona. - Jesteś gejem?
- Co?! - krzyknął.
Po chwili szarpnął ją za rękę i przyciągnął bliżej siebie.
- Ał! To boli. - powiedziała z wyrzutami.
- Może ci to udowodnię. - mówił już łagodnym głosem i ją puścił. - Em, ja...
- No słucham. Co mi chcesz powiedzieć?! - wykrzyczała zdenerwowana.
Objął jej twarz dłońmi.
- Że cię kocham, estúpido!
Była zbyt zszokowana, by cokolwiek odpowiedzieć. Nigdy wcześniej by nie pomyślała, że może się podobać Drake’owi. Szatyn szybko przybliżył się do niej na tyle, że ich twarze dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Nagle pocałował ją czule. Szarooka nie protestowała. Zamknęła oczy, co więcej podchwyciła jego pocałunek. Miała wrażenie, że serce zaraz wyskoczy jej z piersi. Po krótkiej chwili odepchnęła go. Czuła, że się rumieni, na co chłopak zareagował uśmiechem. Ze wstydu opuściła głowę. Latynos złapał ją za brodę, przez co dziewczyna wbiła wzrok w jego piwne tęczówki, które patrzyły na nią pytająco, jakby była porcelanową lalką, a on bał się jej dotknąć. Chciała móc jeszcze raz go pocałować, lecz bała się to powiedzieć na głos. Drake jakby czytając w jej myślach, złapał ją mocno za kark i przyciągając do siebie. Zachłannie wpił się w jej usta. Upuściła koc i wplotła palce jednej dłoni w jego włosy, a drugą ręką objęła jego barki. Przygryzła lekko jego dolną wargę, przez co szatyn złączył ich języki. Nagle oderwała się od niego.
- Nazwałeś mnie idiotką? - spytała ironicznie.
- Cicho mała, to ja dziś dominuje. - schylił się, złapał ją za nogi oraz plecy i podniósł. Szarooka oplotła nogi wokół jego pasa.
- Już się tak nie wysilaj. - parsknęła.
Drake w odpowiedzi zrobił jakiś dziwny grymas na twarzy. Próba zaniesienia jej na górę skończyła się prawie upadkiem. Gdy w końcu dotarli do pokoju, śmiejąc się ze swej pokraczności, Drake rzucił Emily na łóżko. Dziewczyna wciąż się śmiejąc, patrzała na chłopaka, który zaczął zbliżać się z łobuzerskim uśmiechem.
- I co mi teraz zrobisz, władco? - prychnęła.
Latynos położył się obok niej i chwycił ją za rękę. Usiadła na nim okrakiem i ponownie złączając ich usta w pocałunku. Jego ręce kreśliły kółka na jej pośladkach, natomiast blondynka zdjęła z niego koszulkę. Pozbywszy się także swojej koszuli, zaczęła gładzic jego umięśniony tors dłońmi. Drake po chwili rozpiął jej stanik i rzucił go za łóżko.
- O nie, nie. To ja dzisiaj rządzę. - przypomniał i delikatnie zsunął Em z siebie.
Pocałował ją w kolano, potem parę razy w udo. Emily jęknęła, czekając na chwilę przyjemności, ale chłopak powtórzył manewr z drugą nogą. Czuła, że robi się mokra. „Niech przestanie i już zabierze się do roboty.” – pomyślała. Złapał ją za jedną pierś i zaczął masować, z drugą miał inny plan, dopadł jej sutka, aby go possać i gryźć. Jasnowłosa głośno jęknęła, wplotła palce w jego włosy. Szatyn wolną rękę wsadził do jej majtek, aby pobawić się kobiecością. Em szybko oddychała i coraz częściej i głośniej jęczała. Dreszcze przechodziły ją po całym ciele. Nie wytrzymała, uniosła wysoko klatkę piersiową i dostała orgazmu. Drake oderwał się od niej.
- Wyłączcie to światło! - krzyknęła, zakrywając głowę kocem. - Mam światłowstręt.
- Nie przypomina sobie, by lekarz to stwierdził. - usłyszała roześmiany głos swojej przyjaciółki.
Podniosła się gwałtownie, po czym zakręciło się jej w głowie.
- Ej, nie szalej. - powiedziała spokojnie Ann. - Oprzyj się.
- Co się stało? - spytała rozkojarzona. - Kiedy tu przyszłam?
Szatynka spojrzała na nią ze zdziwieniem.
- Nie mów mi, że nie pamiętasz.
- No dobrze. Uznajmy, że nie kojarzę nic, a nic. - uśmiechnęła się słabo.
Angela zaśmiała się cicho i podała jej okulary, które leżały na stoliku. Szarooka założyła je, a jej wzrok od razu się poprawił.
- Jakie jest twoje ostatnie wspomnienie?
- Obiad u Elegancika. - odparła po chwili zastanowienia.
- To trochę dziwne, ale nie martwmy się tym teraz. - dotknęła ramienia Emily. - Jak się czujesz?
Dziewczyna nie była pewna, co dokładnie ma odpowiedzieć. Bolała ją głowa, prawdopodobnie miała gorączkę i była osłabiona. Najgorsze było to, że nie wiedziała, skąd wzięło się jej złe samopoczucie.
- Hmm... na pewno lepiej niż wcześniej. - posłała dziewczynie kolejny słaby uśmiech.
Ann badawczo wpatrywała się w blondynkę. Powoli wyciągnęła rękę i dotknęła jej czoła.
- Dalej jesteś rozpalona. - powiedziała, przejęta stanem przyjaciółki.
- Podniecasz mnie. - posłała jej uwodzicielski uśmiech, po czym obie się zaśmiały.
- No, a jak! - pisnęła.
Po chwili do salonu wszedł Drake, który trzymał w ręce opakowanie tabletek. Bez słowa usiadł koło Emily i podał jej szklankę wody, która leżała na stoliku. Podobała jej się tak bliska obecność szatyna, choć lekko ją to peszyło.
- Nie wezmę tego. - warknęła, wskazując na pudełko.
- Ma gdzieś to, że nie ufasz lekom. - Angela przysunęła się do niej. - To, albo ból głowy.
- I ktoś powinien z tobą zostać. - Drake.
- Nie jestem dzieckiem, poradzę sobie. - rzuciła z lekkim oburzeniem, popijając wodą tabletkę.
- Nie wygłupiaj się. - Ann przybrała stanowczą postawę. - Chcemy mieć pewność, że wszystko z tobą w porządku.
Po tych słowach blondynka spiorunowała ją wzrokiem. Doceniała chęć pomocy przyjaciół, ale nie lubiła, gdy ktoś się nią opiekował. Czuła się źle z tym, że musi na kimś polegać.
- Drake mógłbyś mi przynieść coś do picia? - spytała słodkim głosem szatynka.
Chłopak tylko skinął głową, po czym wstał i powolnym krokiem ruszył do kuchni.
- Niech on zostanie, może to was trochę zbliży. - powiedziała szeptem.
Szarooka zachłysnęła się wodą.
- Co ty wygadujesz?! - uniosła się Emily.
Prócz jednej sytuacji, jaka w przeszłości zaistniała między blondynką, a Latynosem, nie działo się nic więcej. Angela była świadoma sytuacji, jaka miała wtedy miejsce, lecz nigdy o niej nie wspominała.
- Dobrze wiem, że on ci się podoba. - ciągnęła. - Może w końcu się na coś odważysz. - mrugnęła.
- Głupia jesteś. - mruknęła, odstawiając szklankę na stolik.
- Wcale nie. - powiedziała z udawanym oburzeniem. - To ty kręcisz.
- Ja? No proszę, przestań. - rzuciła, odwracając wzrok. - Fakt, że mi się podoba i miałabym ochotę się z nim przespać, wcale nic nie oznacza.
- A ty tylko o seksie. - prychnęła.
Lekko szturchnęła Em w ramie, zabawnie ruszając brwiami. Szarooka zaśmiała się głośno, wraz z przyjaciółką.
- A może kiepsko całujesz? - spytała z przekąsem Ann.
- Na pewno lepiej od ciebie. - prychnęła.
- Muszę kiedyś sprawdzić. - puściła oczko do blondynki.
Po tym, co usłyszała, zrobiła się cała czerwona na twarzy i ukryła ją we włosach. Usłyszała ciche skrzypienie drewnianej podłogi. Na szczęście chłopak uratował ją przed niecodzienną rozmową.
- Trzymaj. - podał Ann szklankę. - To jak, co ustaliłyście?
- Ty zostajesz. - spojrzała na niego z uśmiechem. - A ja już lecę, bo robi się późno.
Przysunęła się do Em i dała jej szybkiego buziaka w policzek na pożegnanie.
Po kilku minutach od wyjścia przyjaciółki, Em usłyszała głos Drake’a.
- Gdzie masz płyty z filmami?
Spojrzała na chłopaka, który szperał po jej szafkach.
- W tej po lewej.
Chłopak dalej nie wiedział, gdzie ma szukać, więc pokazała ręką na ciemny mebel. Szatyn od razu zaczął przeglądać tytuły filmów.
- To jak, komedia, czy horror?
- Może być horror, ale pod warunek, że nie będziesz krzyczał. - zaśmiała się.
W przeciągu kilku minut Drake zrobił popcorn i włączył film. Zgasił też światło by zrobić „efekt kina”. Początek był dość nudny, lecz z czasem akcja się rozkręcała. Gdy doszło do przerażającej sceny, w której znajdowały się klauny, Emily wrzasnęła, rozsypując popcorn. Chłopak zaśmiał się głośno.
- I kto tu krzyczy. - rzekł, szczerząc się do niej.
- A, zamknij się. - rzuciła mu w twarz popcorn, po czym wstała, by zrzucić z siebie resztki. - Co się tak rozwalasz? Suń się! - zaczepiła go.
- Ah, tak wygodnie! - zaśmiał się.
Wykorzystując sytuacje Em ‘niechcący’ usiadła na kolano Drake’a.
Do końca seansu szarooka komentowała różne sceny, by się znów nie wystraszyć. Postanowiła wstać, by trochę rozprostować nogi. Zarzuciła na siebie koc i wstała powoli, by się nie zachwiać. Przeszła przez ciemny salon, po czym oparła się o ścianę. Znów rozbolała ją głowa. Chłopak widząc to, wstał i szybkim krokiem podszedł do niej.
- Wszystko w porządku? - spytał troskliwie, łapiąc ją za ramiona.
- Si, si. - rzuciła w swoim języku.
Drake nie uwierzył w jej słowa. Wiedział, że Emily mówi po hiszpańsku, tylko wtedy, gdy jest zła, lub coś jej nie pasuje. Szatyn wyprostował się i uniósł brodę.
- Niska jesteś. - rzucił luźno.
- Tylko o głowę. - odrzekła, marszcząc czoło.
Oboje zaśmiali się.
- No, to jak tam z twoim życiem towarzyskim? - spytała.
- A konkretnie co chcesz wiedzieć? - uniósł jedną brew.
- No wiesz, masz już kogoś konkretnego na oku? - zaciekawiła się.
- Zawsze o to pytasz... nie, nie mam. - westchnął.
Przeważnie z zazdrości zaczynała rozmowę od tego pytania. Zawsze chciała wiedzieć, czy ma jakąś konkurentkę.
- To słabo! - w duchu odetchnęła z ulgą. - No, to czas ci znaleźć jakąś dziewczynę.
- Weź, przestań... - odrzekł lodowatym tonem.
- Ale z czym? - zapytała, unosząc lekko głowę.
Odpięła górny guzki szarej koszuli, ponieważ zrobiło jej się duszno.
- Po prostu przestań. - powiedział poważnym tonem.
- Nie rozumiem, o co ci cho…
- Przestań! - wrzasnął na nią. - Czy ty jesteś ślepa?! Czy ty nic nie widzisz?!
- Ale… Drake. - jęknęła wystraszona. - Jesteś gejem?
- Co?! - krzyknął.
Po chwili szarpnął ją za rękę i przyciągnął bliżej siebie.
- Ał! To boli. - powiedziała z wyrzutami.
- Może ci to udowodnię. - mówił już łagodnym głosem i ją puścił. - Em, ja...
- No słucham. Co mi chcesz powiedzieć?! - wykrzyczała zdenerwowana.
Objął jej twarz dłońmi.
- Że cię kocham, estúpido!
Była zbyt zszokowana, by cokolwiek odpowiedzieć. Nigdy wcześniej by nie pomyślała, że może się podobać Drake’owi. Szatyn szybko przybliżył się do niej na tyle, że ich twarze dzieliło zaledwie kilka milimetrów. Nagle pocałował ją czule. Szarooka nie protestowała. Zamknęła oczy, co więcej podchwyciła jego pocałunek. Miała wrażenie, że serce zaraz wyskoczy jej z piersi. Po krótkiej chwili odepchnęła go. Czuła, że się rumieni, na co chłopak zareagował uśmiechem. Ze wstydu opuściła głowę. Latynos złapał ją za brodę, przez co dziewczyna wbiła wzrok w jego piwne tęczówki, które patrzyły na nią pytająco, jakby była porcelanową lalką, a on bał się jej dotknąć. Chciała móc jeszcze raz go pocałować, lecz bała się to powiedzieć na głos. Drake jakby czytając w jej myślach, złapał ją mocno za kark i przyciągając do siebie. Zachłannie wpił się w jej usta. Upuściła koc i wplotła palce jednej dłoni w jego włosy, a drugą ręką objęła jego barki. Przygryzła lekko jego dolną wargę, przez co szatyn złączył ich języki. Nagle oderwała się od niego.
- Nazwałeś mnie idiotką? - spytała ironicznie.
- Cicho mała, to ja dziś dominuje. - schylił się, złapał ją za nogi oraz plecy i podniósł. Szarooka oplotła nogi wokół jego pasa.
- Już się tak nie wysilaj. - parsknęła.
Drake w odpowiedzi zrobił jakiś dziwny grymas na twarzy. Próba zaniesienia jej na górę skończyła się prawie upadkiem. Gdy w końcu dotarli do pokoju, śmiejąc się ze swej pokraczności, Drake rzucił Emily na łóżko. Dziewczyna wciąż się śmiejąc, patrzała na chłopaka, który zaczął zbliżać się z łobuzerskim uśmiechem.
- I co mi teraz zrobisz, władco? - prychnęła.
Latynos położył się obok niej i chwycił ją za rękę. Usiadła na nim okrakiem i ponownie złączając ich usta w pocałunku. Jego ręce kreśliły kółka na jej pośladkach, natomiast blondynka zdjęła z niego koszulkę. Pozbywszy się także swojej koszuli, zaczęła gładzic jego umięśniony tors dłońmi. Drake po chwili rozpiął jej stanik i rzucił go za łóżko.
- O nie, nie. To ja dzisiaj rządzę. - przypomniał i delikatnie zsunął Em z siebie.
Pocałował ją w kolano, potem parę razy w udo. Emily jęknęła, czekając na chwilę przyjemności, ale chłopak powtórzył manewr z drugą nogą. Czuła, że robi się mokra. „Niech przestanie i już zabierze się do roboty.” – pomyślała. Złapał ją za jedną pierś i zaczął masować, z drugą miał inny plan, dopadł jej sutka, aby go possać i gryźć. Jasnowłosa głośno jęknęła, wplotła palce w jego włosy. Szatyn wolną rękę wsadził do jej majtek, aby pobawić się kobiecością. Em szybko oddychała i coraz częściej i głośniej jęczała. Dreszcze przechodziły ją po całym ciele. Nie wytrzymała, uniosła wysoko klatkę piersiową i dostała orgazmu. Drake oderwał się od niej.
- Dlaczego ty nadal w ubraniu? - spytała Em, odsuwając
go od siebie, by złapać oddech.
Drake podniósł się, a ona wykorzystując sytuację, złapała go za krocze, drugą ręką natomiast rozpięła jego rozporek. Drake uśmiechnął się i zajął miejsce obok niej. Dziewczyna zdjęła mu spodnie oraz bokserki. Szatyn przewrócił ją na plecy. Patrzył na nią, jakby była jedyną kobietą na ziemi, a ona patrzyła na niego, jakby był dla niej stworzony. Pocałował ją teraz delikatnie, tylko muskając jej usta. Składał pocałunki na jej szyi, między piersiami i zmierzał tak ku dołowi.
- Chcesz tego? - zapytał się, patrząc się w jej oczy.
- Tak. - odpowiedziała mu słodkim głosem, przygryzając wargę.
Chłopak delikatnie objął jej biodra i zdjął z niej majtki. Przybliżył swoje usta do jej kobiecości i złożył na niej delikatny pocałunek. Po chwili jego usta zajmowały się już jej ustami. Wsadził delikatnie do jej kobiecości, swoją męskość. Stali się jednością, kochali się coraz szybciej i szybciej, walcząc, kto będzie górował. Em jęczała, a Drake dyszał. Najpierw ona dostała kolejnego orgazmu, potem on w niej doszedł.
Po wszystkim, gdy szarooka leżała na nagim torsie Drake’a, chłopak szepnął jej do ucha.
- Te quiero Emily. Nie wiesz nawet jak mocno i jak długo. - pocałował ją delikatnie.
Nagle zerwała się z łóżka. Poczuła zimny pot na ciele. Włosy miała przylepione do karku, a koszulkę do pleców. W pokoju było ciemno, lecz wiedziała, że leży na swoim łóżku.
- Więc to był tylko sen.- powiedziała z rozczarowaniem i lekkim wstydem, po czym bezwładnie opadła na łóżko.
Najgorsze w tym momencie było to, że nie wiedziała, w którym momencie to wszystko się zaczęło.
Drake podniósł się, a ona wykorzystując sytuację, złapała go za krocze, drugą ręką natomiast rozpięła jego rozporek. Drake uśmiechnął się i zajął miejsce obok niej. Dziewczyna zdjęła mu spodnie oraz bokserki. Szatyn przewrócił ją na plecy. Patrzył na nią, jakby była jedyną kobietą na ziemi, a ona patrzyła na niego, jakby był dla niej stworzony. Pocałował ją teraz delikatnie, tylko muskając jej usta. Składał pocałunki na jej szyi, między piersiami i zmierzał tak ku dołowi.
- Chcesz tego? - zapytał się, patrząc się w jej oczy.
- Tak. - odpowiedziała mu słodkim głosem, przygryzając wargę.
Chłopak delikatnie objął jej biodra i zdjął z niej majtki. Przybliżył swoje usta do jej kobiecości i złożył na niej delikatny pocałunek. Po chwili jego usta zajmowały się już jej ustami. Wsadził delikatnie do jej kobiecości, swoją męskość. Stali się jednością, kochali się coraz szybciej i szybciej, walcząc, kto będzie górował. Em jęczała, a Drake dyszał. Najpierw ona dostała kolejnego orgazmu, potem on w niej doszedł.
Po wszystkim, gdy szarooka leżała na nagim torsie Drake’a, chłopak szepnął jej do ucha.
- Te quiero Emily. Nie wiesz nawet jak mocno i jak długo. - pocałował ją delikatnie.
Nagle zerwała się z łóżka. Poczuła zimny pot na ciele. Włosy miała przylepione do karku, a koszulkę do pleców. W pokoju było ciemno, lecz wiedziała, że leży na swoim łóżku.
- Więc to był tylko sen.- powiedziała z rozczarowaniem i lekkim wstydem, po czym bezwładnie opadła na łóżko.
Najgorsze w tym momencie było to, że nie wiedziała, w którym momencie to wszystko się zaczęło.